Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 25 czerwca 2024 03:06
Reklama
Reklama
Reklama

Grupa Azoty ZAKSA wróciła na zwycięskie tory. Kędzierzynianie pokonali przed własną publicznością GKS Katowice

Do składu klubowych mistrzów Europy wróciło dziś kilku ważnych zawodników, co przyniosło poprawę gry i czwarte zwycięstwo w sezonie ligowym. ZAKSA ograła w hali Azoty ekipę GKS Katowice w czterech setach.
Grupa Azoty ZAKSA wróciła na zwycięskie tory. Kędzierzynianie pokonali przed własną publicznością GKS Katowice
Fotoreportaż: Michał Natyna

Kibice z Kędzierzyna-Koźla z niepokojem oczekiwali kolejnego starcia swoich ulubieńców. W ostatnim czasie zawodników ZAKSY trapiły kontuzje, przez co nasz zespół przegrał dwa ligowe spotkania z rywalami z Częstochowy i Rzeszowa. Dziś do składu powrócili Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka, w dalszym ciągu poza grą był Marcin Janusz. W pierwszej odsłonie kibice oglądali bardzo wyrównaną walkę, w której obie drużyny grały punkt za punkt. W końcówce goście z Katowic mieli trzy piłki setowe, ale ZAKSA wytrzymała ciśnienie, a katem gości okazał się David Smith, którego świetna gra pozwoliła kędzierzynianom zwyciężyć do 26.

Zupełnie inaczej wyglądała gra w drugim secie. Od początku rozgrywki zdecydowaną przewagę mieli gospodarze, którzy rozpoczęli od wygrania sześciu punktów i pozbawili rywali nadziei na powtórzenie scenariusza z pierwszej partii. ZAKSA pewnie kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie i pozwoliła katowiczanom na zdobycie zaledwie 15 oczek.

Wyraźna przegrana w drugiej partii nie podcięła skrzydeł gościom, którzy od początku trzeciego seta znów postawili trudne warunki kędzierzynianom. Katowiczanie grali dobrze w ataku, a do tego dwukrotnie zdobyli punkty bezpośrednio z zagrywki i w połowie seta mieli cztery oczka przewagi. ZAKSA próbowała jeszcze odwrócić losy seta i zdołała zmniejszyć dystans zaledwie do punktu (16:17), ale w końcówce nasz zespół zupełnie się pogubił i goście zwyciężyli do 21.

Oba zespoły tyko przez kilka pierwszych wymian czwartej partii toczyły wyrównaną grę. Z biegiem czasu do głosu doszli gospodarze, którzy po asie serwisowym Kaczmarka mieli cztery punkty przewagi (12:8). Nadzieję w serca katowiczan wlał jeszcze Damian Domagała, przy którego serwisie goście zmniejszyli dystans do ZAKSY do jednego oczka, ale kędzierzynianie nie mieli zamiaru przedłużać spotkania. W końcówce nie dali szans rywalom na odrobienie straty i przypieczętowali zwycięstwo w meczu.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ