Dla mieszkańców Lubelszczyzny, którzy w góry jeżdżą zwykle w Bieszczady, to kierunek porównywalny czasem dojazdu, a zupełnie inny w charakterze — zamiast bezludnych połonin jezioro, dwa zamki i uzdrowiskowa cywilizacja w zasięgu kwadransa.
Jezioro, które zmienia kształt
Jezioro Czorsztyńskie tylko z pozoru zachowuje się jak zwykły akwen. To zbiornik zaporowy na Dunajcu, napełniony ostatecznie w 1997 roku, i jego poziom jest sterowany — normalne piętrzenie wynosi 529 metrów nad poziomem morza, ale zbiornik pełni też funkcję przeciwpowodziową, więc wody bywa raz więcej, raz mniej.
Praktyczny skutek dla turysty jest taki, że jesienią linia brzegowa potrafi się cofnąć o kilkanaście metrów, odsłaniając szerokie, kamieniste plaże, których w lipcu po prostu nie ma. Przy naprawdę niskich stanach spod wody wyłaniają się fundamenty Maniów — wsi wyburzonej i zalanej przy budowie zbiornika, której mieszkańców przesiedlono do nowej miejscowości nad brzegiem. Ostatni raz było o tym głośno w lutym 2025 roku. To widok, po który część odwiedzających przyjeżdża specjalnie.
Dwa zamki i droga wodna między nimi
Nad wodą stoją naprzeciw siebie dwie warownie: doskonale zachowany zamek Dunajec w Niedzicy i ruiny zamku w Czorsztynie po drugiej stronie jeziora. Najprzyjemniej pokonać ten dystans wodą — rejsy statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim obsługują jednostki „Harnaś” i „Biała Dama”, a między przystaniami pod obydwoma zamkami kursują też mniejsze gondole zwane czorsztyniankami. Bywają również rejsy wieczorne, gdy jezioro wygląda zupełnie inaczej niż za dnia.
Jedna uwaga porządkowa: rejsy działają sezonowo i we wrześniu kursów jest wyraźnie mniej niż w wakacje, a rozkład zależy od pogody. Warto sprawdzić go bezpośrednio u przewoźnika w dniu wyjazdu, zamiast planować cały dzień wokół godziny znalezionej w internecie wiosną.
Szlaki, na których wreszcie da się oddychać
Wrzesień to w Pieninach najlepszy moment na Trzy Korony. W wakacje wejście na taras widokowy oznacza czekanie w kolejce; po sezonie szkolnym ten sam szlak przechodzi się swobodnie, a widoczność — bez letniego zamglenia — bywa dużo lepsza. Podobnie jest na Sokolicy i na Drodze Pienińskiej wzdłuż przełomu Dunajca.
Trzeba jednak pamiętać o jednym ograniczeniu, które zaskakuje sporo osób: na terenie Pienińskiego Parku Narodowego obowiązuje całkowity zakaz wprowadzania psów — również na smyczy. Jeśli jedziecie z czworonogiem, trasy trzeba zaplanować poza granicami parku, na przykład wokół jeziora albo po słowackiej stronie.
Trzydzieści kilometrów dookoła wody
Wokół Jeziora Czorsztyńskiego poprowadzono trasę rowerową Velo Czorsztyn — około 30 kilometrów asfaltowej pętli, którą pokonuje się bez większego wysiłku, a która po drodze mija zaporę, obydwa zamki i kolejne plaże. Wrzesień jest dla niej lepszy niż wakacje z prostego powodu: znika ruch pieszy na najwęższych odcinkach, a temperatura przestaje karać za pedałowanie w południe. Pętlę da się zamknąć w pół dnia, zostawiając popołudnie na zamek albo rejs.
Gdzie się zatrzymać
Bazę najwygodniej mieć po niedzickiej stronie zalewu — stąd blisko jest i do zamku, i do przystani, i do początków szlaków. Działa tu między innymi pensjonat nad Jeziorem Czorsztyńskim Szczepaniakówka, w którym po sezonie doba ze śniadaniem kosztuje 150 zł od osoby zamiast 180 zł obowiązujących w wakacje. Przy kilkudniowym pobycie rodziny to różnica rzędu kilkuset złotych — za praktycznie ten sam widok z okna.
Wrzesień nie jest nad Jeziorem Czorsztyńskim sezonem drugiej kategorii. Jest po prostu innym sezonem: cieplejszym niż się wydaje, tańszym niż lipiec i o wiele spokojniejszym niż jedno i drugie.
– Materiał partnera





Napisz komentarz
Komentarze