Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 kwietnia 2024 07:22
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kuriozalny wypadek podczas Dni Miasta. W roli głównej pijany amator karuzeli

Kuriozalny wypadek podczas Dni Miasta. W roli głównej pijany amator karuzeli
Informacja o młodym mężczyźnie, który wypadł z karuzeli zelektryzowała wczoraj mieszkańców miasta, którzy bawili się podczas koncertów na al. Jana Pawła II.

Zgłoszenie pojawiło się około północy. Służby zostały wezwane do wypadku z udziałem młodego mężczyzny, który miał wypaść z karuzeli. Na miejscu natychmiast pojawili się policjanci oraz karetka pogotowia.

Okazało się, że mężczyzna ucierpiał na własne życzenie.- Podczas wysiadania z karuzeli, potknął się i przewrócił, w wyniku czego doznał obrażeń głowy. W chwili wypadku mężczyzna był pod wpływem alkoholu – wyjaśnia podkomisarz Magdalena Kowalska, rzecznik prasowy policji w Kędzierzynie-Koźlu.

Poszkodowany został na miejscu opatrzony przez ratowników medycznych. Mężczyzna nie doznał poważniejszych obrażeń.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
prośba 08.06.2015 14:03
Sebastianie proszę o kontakt 792-965-470

A. 06.06.2015 20:23
Dzieki Sebastianie za ten komentarz bo taka glupote jaka wypisuja "dziennikarze" badz mowia "wyszkoleni" policjanci trzeba leczyc...brak słów...

A. 06.06.2015 20:14
I w takich sytuacjach widac jaka "dobra" gazeta...Dzieki, ze zdecydowales sie na ten komentarz Sebastianie. Bo taką beznadzieje jaką wypisują trzeba leczyc...

Sebastian 06.06.2015 13:09
Jechałem na tej karuzeli w momencie tego wypadku - siedziałem z kolegą jeden wózek przed tym człowiekiem. To nieprawda, że do wypadku doszło w momencie wysiadania - przyczyna jest taka, że z uwagi na to, że nie było już chętnych osób na karuzelę (późna godzina, większość osób już się rozeszła) obsługa (jacyś cygańscy czesi) pozwała sobie na dużo więcej niż normalnie - jeździliśmy bardzo długo i z maksymalną szybkością - w pewnym momencie, po przyśpieszeniu kolejki już na maxa wagonikami dosłownie zaczęło rzucać - w tym momencie usłyszeliśmy głuchy huk (facet po prostu wyleciał - wagoniki nie mają absolutnie żadnego zabezpieczenia w postacie pasów, itp.) i po chwili kolejka rozpoczęła hamowanie (obsługa dostrzegła co się stało...). Była dokładnie 23:40. Ratownicy pojawili się (spokojnym krokiem) po 13 minutach, o 23:53 - zastanawiający jest fakt braku karetki w podczas takiego zgromadzenia. Do kuriozalnej sytuacji doszło chwilę wcześniej - pojawił się patrol policji (samochodem), który mimo pukania policjantowi w szybę i pokazywania leżącego i krwawiącego człowieka przejechał obojętnie i pojechał sobie dalej (wrócił dopiero po 5 minutach) - cyrk.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ