Historia Mariusza i Oleksandry zaczęła się w jednym z najtrudniejszych momentów, tuż po wybuchu wojny na Ukrainie. Mariusz Wysocki, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla zaangażował się w pomoc uchodźcom. Organizował transporty z Przemyśla do Kędzierzyna-Koźla, niosąc wsparcie tym, którzy uciekali przed dramatem wojny. Wśród osób, którym pomógł, była także rodzina Oleksandry. Wtedy jednak ich drogi tylko na chwilę się przecięły. Bez rozmów, bez znajomości, bez świadomości, że los właśnie splata ich historie.
I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Oboje trafili na siebie ponownie po ponad roku, tym razem na platformie społecznościowej. Nie wiedzieli, kim dla siebie byli wcześniej. Bez bagażu przeszłości, bez skojarzeń, zaczęli budować relację od początku.
Przełom nastąpił podczas pierwszego spotkania. Oleksandra spojrzała na Mariusza… i rozpoznała go. Nie po twarzy. Po kurtce. To właśnie ją miał na sobie tamtego dnia, gdy przewoził ją i jej rodzinę do Kędzierzyna-Koźla. To spotkanie nie należało do najłatwiejszych, między nimi stała bariera językowa. Mariusz nie znał ukraińskiego, a Oleksandra polskiego. Mimo to nie przeszkodziło im to w budowaniu relacji.
– To był moment, który trudno opisać słowami. Jakby wszystkie elementy układanki nagle wskoczyły na swoje miejsce - opowiada Mariusz.
Od tego czasu byli już nierozłączni. Ich uczucie rosło z dnia na dzień, aż w końcu przyszedł najważniejsze w ich życiu moment.
Wczoraj, podczas meczu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Wartą Zawiercie, Mariusz postanowił zrobić kolejny krok. Wśród sportowych emocji, przy dopingu kibiców i atmosferze hali, uklęknął przed ukochaną i poprosił ją o rękę. Były łzy wzruszenia, była radość i ogromne zaskoczenie.
– To był tak duży stres, że trudno mi to ogarnąć. Ale jestem strasznie szczęśliwy. Czuję się wyróżniony, że kobieta mojego życia zgodziła się zostać moją żoną - podkreśla wzruszony Mariusz.
Ta historia to coś więcej niż romantyczna opowieść. To dowód na to, że nawet w najtrudniejszych momentach może narodzić się coś pięknego. Że przypadki nie istnieją, a los potrafi połączyć ludzi w najbardziej nieoczekiwany sposób. Bo czasem wystarczy jedna podróż, jedna kurtka… i szansa od życia.





















Napisz komentarz
Komentarze