niedziela, 15 lutego 2026 14:25
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Walentynki inaczej niż zwykle. Cisowa po raz jedenasty bawiła się na Babskim Combrze

Kobieta winogrono, kobieta Coca-Cola, kobieta ul, a nawet prawdziwa burza z piorunami na głowie – tak poprzebierały się panie na tegoroczny Babski Comber w Cisowej. Fantazja kobiet po raz kolejny nie miała granic, a walentynkowy wieczór zamiast w blasku świec – upłynął w rytmie muzyki, żartów i kobiecej solidarności.
Walentynki inaczej niż zwykle. Cisowa po raz jedenasty bawiła się na Babskim Combrze

To już 11. edycja wydarzenia, które na stałe wpisało się w kalendarz  imprez na osiedlu Cisowa.  Poprzednie dziewięć odsłon odbywało się w restauracji Cisowianka, dziś panie spotykają się w Domu Sportowca – i jak widać, zmiana miejsca nie osłabiła zainteresowania. Wejściówki rozeszły się jak świeże bułeczki. Już dzień po ogłoszeniu sprzedaży nie było ani jednego wolnego miejsca.

Choć data – 14 lutego – dla niektórych mogła być wyzwaniem, uczestniczki udowodniły, że kobieca wspólnota potrafi wygrać z utartym schematem romantycznej kolacji. Część pań przełożyła walentynkowe świętowanie na dzień wcześniej lub później tylko po to, by tego wieczoru spotkać się w damskim gronie w Cisowej.

Wiem, że walentynki to może ciężki czas, ale pozwólmy sobie raz w roku spędzić czas w damskim towarzystwie i po prostu wyluzować. Niestety nie mieliśmy możliwości zarezerwowania innej daty, więc taka została. Cieszymy się, że panie nie zrezygnowały i bawiły się świetnie. No i panowie… mam nadzieję, że się nie poobrażali – śmieje się Aniela Wac, właścicielka restauracji Cisowianka, inicjatorka i organizatorka Babskiego Combru.

Jak to zwykle bywa w Cisowej, panie mogły liczyć na swojski, domowy obiad przygotowany osobiście przez szefową Cisowianki. Na stołach nie pojawiły się sklepowe wypieki – ciasta zostały upieczone przez same organizatorki. Było smacznie, rodzinnie i z sercem. Nie zabrakło również licznych, niezwykle zabawnych konkursów z atrakcyjnymi nagrodami. Każda uczestniczka otrzymała los, do którego przypisany był prezent, dzięki temu żadna z pań nie wróciła do domu z pustymi rękami.

A stylizacje? Obok kobiety-burzy, kobiety-ula i kobiety-winogrono pojawiły się króliczki Playboya, diablice, motyle, a nawet pani przebrana za butelkę Coca-Coli. Po raz kolejny impreza w Cisowej pokazała, jak pomysłowe, odważne i kreatywne są nasze panie. Co warto podkreślić, na comber do Cisowej przyjeżdżają kobiety z całego miasta i okolic. To już nie tylko lokalne spotkanie, ale wydarzenie, które łączy pokolenia i przyciąga uczestniczki spragnione dobrej zabawy w kobiecym gronie. Jedno jest pewne – walentynki w Cisowej mialy wyjątkowy, bardzo kobiecy wymiar. I wszystko wskazuje na to, że za rok znów zabraknie wejściówek.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ