sobota, 7 marca 2026 03:54
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ważna wygrana ZAKSY. Kędzierzynianie przedłużyli szanse na awans do fazy pucharowej PlusLigi

Ważnym zwycięstwem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zakończył się mecz 25. kolejki PlusLigi. Nasz zespół pewnie 3:1 pokonał Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. MVP meczu wybrany został Jakub Szymański.
Ważna wygrana ZAKSY. Kędzierzynianie przedłużyli szanse na awans do fazy pucharowej PlusLigi

Spotkanie rozpoczęliśmy składem: Quinn Isaason, Kamil Rychlicki, Igor Grobelny, Jakub Szymański, Karol Urbanowicz, Szymon Jakubiszak i Mateusz Czunkiewicz (libero).

Już początek meczu to mocny start w wykonaniu naszego zespołu, pewne ataki Kamila Rychlickiego i Jakuba Szymańskiego dały nam zaliczkę na starcie (4:2). Chwilę później nasz atakujący do punktów zdobywanych w ataku dodał punktowy serwis i przewaga wzrosła do czerech oczek (6:2). Częstochowianie wyszli co prawda z niewygodnego ustawienia, jednak kolejne kontrataki w wykonaniu naszego zespołu zmusiły do reakcji trenera Travicę (9:4). Kędzierzynianie nie zwalniali tempa, na skuteczności nie tracili Rychlicki z Grobelnym i utrzymywaliśmy prowadzenie (13:8). Kolejne ustawienie z Kamilem Rychlickim w polu serwisowym sprawiło problemy przyjezdnym, po asie serwisowym naszego zawodnika było już 14:8. Zespół z Częstochowy ratował się jeszcze atakami Indry, chwilę później trener Travica desygnował do gry duet Kowalski - Jeanlys. W tej części meczu nie brakowało długich, zaciętych wymian, w tych brylował Kamil Rychlicki przybliżając nas do celu (18:13). W końcówce seta nie brakowało jednak nerwowości, czujna gra częstochowian w bloku zrobiła swoje i dystans niebezpiecznie stopniał (19:17). ZAKSA utrzymała jednak koncentrację, nasz zespół odpowiedział rywalom punktowym blokiem, a kolejne błędy gości dopełniły formalności (25:21)

Początki drugiego seta to jeszcze gra na styku (2:2), kolejne ataki Jakuba Szymańskiego i seria Kamila Rychlickiego w polu serwisowym pozwoliły nieco odetchnąć (5:2). W odpowiedzi sprytnie rywalizację z naszym blokiem wygrywał Milad Ebadipour, punktując również zagrywką i dystans stopniał (7:6). Przy wymianie sił w ataku dość długo żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższego prowadzenie. Niezmiennie mogliśmy liczyć na pewność zagrań Kamila Rychlickiego, po drugiej stronie siatki najwięcej problemów nam sprawiali Indra z Ebadipourem (14:14). Tę nerwówkę lepiej przetrzymali kędzierzynianie, skuteczność naszego zespołu w kontratakach zrobiła różnicę i prowadziliśmy 17:15. Niestety nie ustrzegliśmy się błędów własnych, jednak również rywale nie byli bezbłędni w polu serwisowym. Skuteczność ZAKSY w ataku i sprytne zagrania Kamila Rychlickiego uspokoiły sytuację, w końcówce seta prowadziliśmy 20:16. Regularnie rywalizację z blokiem przeciwnika wygrywał Jakub Szymański, goście odpowiadali zagraniami Indry (22:19). Kluczowa faza seta to seria błędów przyjezdnych i wygrana naszego zespołu w identycznymi wymiarze co w partii premierowej – 25:21.

W kolejnej osłonie rywale dość szybko wykorzystali błędy naszego zespołu i tym razem to częstochowianie mogli się pochwalić prowadzeniem (3:5). Na zagrania Kiedosa odpowiadaliśmy atakami Szymańskiego i Grobelnego (8:9). Dość szybko doprowadziliśmy do wyrównania, niestety chwilę później seria Indry w polu serwisowym odwróciła sytuację (9:12). Przerwa na żądanie Andrei Gianiego niewiele zmieniła, dopiero skuteczny atak Jakuba Szymańskiego wyprowadził nasz zespół z niewygodnego ustawienia. Przyjmujący naszego zespołu uaktywnił się również w polu serwisowym, notując kolejnego asa (12:14). Nie był to jeszcze początek odrabianie strat, zerwane ataki Kamila Rychlickiego pogłębiły dystans (12:16). Rywale również się mylili, a cierpliwa i czujna gra kędzierzynian przynosiła efekty. Pewnie rywalizację z potrójnym blokiem rywali wygrywał Kamil Rychlicki i w końcówce to trener Travica musiał interweniować (20:21). „Pomocną dłoń” naszej drużynie podał jeszcze Ebadipour, atakując w aut. Celność zagrywek Karola Urbanowicza zrobiła swoje (23:22), niestety tym samym odpowiedział Kiedos i mimo szans w tej partii musieliśmy uznać wyższość gości (23:25).

Równie zacięta i wyrównana była czwarta partia spotkania. Wykorzystując dokładność dograń swoich kolegów Quinn Isaacson posyłał kolejne piłki na środek, a Szymon Jakubiszak nie marnował otrzymanych szans (2:2). Powracające problemy z przyjęciem zagrywek Indry dały zaliczkę gościom (3:4). Wyciągając wnioski z poprzedniej partii nie pozwoliliśmy tak szybko uciec rywalom. Przy utrzymującej się grze punkt za punkt mogliśmy liczyć na skuteczność w ataku Jakuba Szymańskiego (8:8). Sygnał do ataku dał swoim kolegom Kamil Rychlicki, na skuteczności w szeregach częstochowian stracił Kiedos – odbijający się od ściany bloku naszego zespołu. To był dopiero początek, momentem przełomowym w tej odsłonie okazało się pojawienie się w polu serwisowym Jakuba Szymańskiego. Nasz przyjmujący pojawił się na zagrywce przy stanie 13:11 i zakończył imponującą serię przy prowadzeniu ZAKSY 17:11. Częstochowianie odrobili nieco straty, szansę na siatce wykorzystał Ebadipour i było już 19:16. Na zagrania rywala efektownym atakiem z drugiej linii odpowiedział Jakub Szymański (20:16). Kluczowa część seta to jeszcze popis Karola Urbanowicza w polu serwisowym (22:17). Tej szansy nie wypuściliśmy z rąk, seta i całe spotkane atakiem z lewego skrzydła zakończył Igor Grobelny (25:22)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1 (25:21, 25:21, 23:25, 25:22).

Źródło: Zaksa.pl


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
PRZECZYTAJ