To spektakl poruszający, symboliczny i emocjonalny. Opowiada o kobiecej wspólnocie i pamięci – o doświadczeniach, które przez lata były wypierane, przemilczane, spychane na margines. Twórcy sięgają po motyw polowania na kobiety jako metaforę przemocy, kontroli i narzucanych norm. Tych historycznych, znanych z procesów czarownic, ale też tych współczesnych, znacznie subtelniejszych, a przez to często trudniejszych do uchwycenia.
Nie jest to jednak wykład ani teatralna ilustracja feministycznych esejów.
Dziewięcioosobowy zespół aktorski tworzy na scenie gęstą, momentami niemal hipnotyczną przestrzeń emocji. Choreografia i multimedia nie są dodatkiem – budują napięcie i prowadzą widza przez kolejne warstwy znaczeń.
Najmocniej wybrzmiewa napięcie między tym, kim chcemy być, a tym czego „wymaga” system. Na przykład presja i wysokie oczekiwania. Wewnętrzny przymus bycia wystarczającą, jako kobieta, matka, partnerka, pracownica, kobieta zrealizowana. Spektakl bardzo subtelnie dotyka tej czułej struny bez publicystycznej dosłowności. Operuje symbolem, obrazem, emocją.
Co ważne – nie jest to opowieść wyłącznie o kobietach przeciwko mężczyznom.
W trakcie rozmowy po spektaklu mocno wybrzmiał także temat wrażliwej męskiej natury, o której wciąż mówi się za rzadko. O schematach, które krzywdzą również mężczyzn. O tym, że brak przestrzeni na emocje i delikatność to także forma dyskryminacji.
Zgodnie z ideą KKoFFeiny, po przedstawieniu odbyło się spotkanie z aktorami i reżyserką. Na początku widzowie milczeli. Emocje były zbyt świeże. Widać było wzruszenie, skupienie, a może nawet lekkie zagubienie. Dopiero po chwili padły pierwsze pytania i wtedy rozmowa popłynęła szeroko. O patriarchacie. O osobistych doświadczeniach. O tym, co w spektaklu zabolało, a co dało poczucie wspólnoty. Reżyserka mówiła o swoim osobistym podejściu do tematu, o potrzebie opowiadania historii, które bywają niewygodne. I rzeczywiście – „Szepczące w ciemnościach” nie są spektaklem łatwym ani rozrywkowym. To teatr, który wymaga obecności i gotowości na konfrontację z własnymi emocjami.























Napisz komentarz
Komentarze