Wczoraj popołudniu media społecznościowe obiegła informacja o zaginięciu 11-letniego obywatela Ukrainy. Komunikat policji z Kędzierzyna-Koźla wywołał duże poruszenie wśród mieszkańców. Służby od początku działały dwutorowo, podejrzewając, że dziecko może znajdować się pod opieką członków rodziny, którzy nie posiadają do tego uprawnień. Jak wynika z najnowszych informacji, około godziny 17:30 funkcjonariusze z Placówki SG w Opolu otrzymali sygnał od kędzierzyńskiej policji o porwaniu rodzicielskim. Zgłoszenia dokonała matka chłopca, która jest jego jedyną opiekunką prawną. Z jej relacji wynikało, że dziecko zostało zabrane przez babcię.
Służby ustaliły, że 11-latek wraz ze starszą kobietą wsiedli w Opolu do autokaru rejsowego jadącego w kierunku granicy z Ukrainą. Rozpoczęła się walka z czasem, aby zatrzymać pojazd przed opuszczeniem terytorium Polski. Dzięki sprawnej wymianie informacji między policją a oddziałami Straży Granicznej w całym kraju, udało się namierzyć konkretny autokar. Około godziny 23:00 funkcjonariusze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej uzyskali potwierdzenie, że poszukiwany chłopiec dotarł do przejścia granicznego w Korczowej (województwo podkarpackie).
Podczas kontroli paszportowej funkcjonariusze SG zidentyfikowali 11-latka i jego babcię. Dziecko zostało natychmiast zabezpieczone i przekazane pod opiekę policjantów z Radymna, skąd zostanie odebrane przez matkę. Służby podkreślają, że w tym przypadku kluczowa okazała się natychmiastowa reakcja matki oraz błyskawiczny przepływ informacji między jednostkami z Opolszczyzny i Podkarpacia. Dzięki temu chłopiec nie opuścił strefy Schengen, co znacznie utrudniłoby jego odzyskanie.























Napisz komentarz
Komentarze