W ostatnich dniach w Polsce głośno było o suczce znalezionej przy torach kolejowych. Zwierzę nie przeżyło, było zbyt wychłodzone. Ta historia poruszyła wielu, ale też brutalnie przypomniała, jak niewiele czasem trzeba, by uratować życie. Jeden telefon, jedna reakcja, jedno zatrzymanie się na chwilę.
Warto zwracać uwagę na zwierzęta biegające po śniegu – samotne, zdezorientowane, często wystraszone. Mogą to być psy, które uciekły właścicielowi i nie poradzą sobie podczas mroźnej nocy. Mogą to być również zwierzęta bezpańskie, dla których ujemna temperatura bywa wyrokiem. Nie zakładajmy, że „ktoś się nim zajmie” albo że „pewnie wróci do domu”.
Można również wesprzeć schronisko i na ten trudny mroźny czas przygarnąć do swojego domu czworonoga.
Choć psy w schroniskach mają zapewnione podstawowe zabezpieczenia np: wiatrołapy, ocieplane budy i stałą opiekę – to jednak, jak podkreślają pracownicy, to nie zastąpi domu.
– Psy w schronisku są odpowiednio zabezpieczone, ale co dom to dom. Tylko w domu będą miały prawdziwy komfort i ciepło. Dla zwierzaków to naprawdę wiele – mówi Jacek Pelczar, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Kędzierzynie-Koźlu.
Obecnie w schronisku przebywa około 20 psów gotowych do adopcji lub do domu tymczasowego. To szczególnie ważna forma pomocy zimą. Każdy, komu los zwierząt nie jest obojętny, może na czas mrozów przyjąć psa pod swój dach – nawet jeśli tylko na kilka tygodni. Dla zwierzęcia to różnica między przetrwaniem a cierpieniem.
Jeśli widzimy zwierzę przebywające na mrozie, reagujmy.
Między godziną 7:00 a 15:00 – należy kontaktować się bezpośrednio ze schroniskiem.
Po godzinie 15:00 – dzwonimy do straży miejskiej.
Czasem wystarczy jeden telefon, by uratować czyjeś życie. Nie odwracajmy wzroku. Zwierzęta same o pomoc nie poproszą.
























Napisz komentarz
Komentarze