Sytuacja wokół okienek kasowych wywołała w ostatnich dniach spore poruszenie. Pierwotne prognozy były bardzo pesymistyczne, informowano, że przerwa w działaniu kas może potrwać nawet trzy miesiące. Taka perspektywa przeraziła zwłaszcza seniorów oraz osoby wykluczone cyfrowo, dla których bilet w smartfonie nie jest rozwiązaniem.
Do sprawy natychmiast włączył się poseł z Kędzierzyna-Koźla, Paweł Masełko. Parlamentarzysta uznał tak długą przerwę za niedopuszczalną i uderzającą w najsłabsze grupy pasażerów. 2 lutego podjął formalną interwencję, kierując pisma do prezesa Polregio oraz Ministra Aktywów Państwowych. Zapowiedział również osobiste działania w Warszawie. Dziś przewoźnik poinformował, że radykalnie skrócił termin uruchomienia sprzedaży.
Powodem zamieszania był unieważniony przetarg na obsługę agencyjną. Polregio tłumaczy, że firmy startujące w konkursie zażądały zbyt wysokich stawek. - Przyjęcie złożonych ofert spowodowałoby średni wzrost kosztów utrzymania kas o 38%. Nawet po uwzględnieniu inflacji czy wzrostu wynagrodzeń taka podwyżka nie znajduje uzasadnienia - wyjaśnia Ireneusz Cieślik, dyrektor Opolskiego Zakładu POLREGIO.
Zamiast szukać kolejnego pośrednika, spółka podjęła decyzję o prowadzeniu kas we własnym zakresie. Obecnie trwają procedury organizacyjne i szkolenie personelu, tak aby sprzedaż ruszyła jeszcze przed końcem lutego.
Do czasu otwarcia okienek pasażerowie mogą kupować bilety bez żadnych dodatkowych opłat u konduktora w pociągu (należy zgłosić chęć zakupu zaraz po wejściu do składu), w biletomatach na stacjach lub przez aplikację mPOLREGIO oraz system internetowy.
Przewoźnik przypomina również o udogodnieniach dla osób o ograniczonej mobilności, kobiet w ciąży oraz seniorów powyżej 70. roku życia. Te osoby nie muszą szukać konduktora - mogą zająć miejsce i poczekać, aż obsługa sama do nich podejdzie w celu wystawienia biletu. Dodatkowo w Opolu Głównym bilety Polregio są dostępne w kasach PKP Intercity.






















Napisz komentarz
Komentarze