Tym razem zeszła z nich pierwsza, największa trema, a to pozwoliło im wejść na jeszcze wyższy poziom. Spektakl „O lilijach (s)mętna historyja” w reżyserii Kingi Dębskiej po raz kolejny przyciągnął widzów i dosłownie zahipnotyzował widownię od pierwszych minut. Inspiracja mickiewiczowskimi „Lilijami” w ich wykonaniu nie jest zwykłą adaptacją klasyki, to prawdziwy teatr emocji.
Aktorzy zagrali ten spektakl po raz drugi, choć debiutant Paweł Szustakiewicz, po raz pierwszy. Na scenie wcale nie było widać tremy, zamiast niej pojawiła się niesamowita swoboda i jeszcze większa pewność siebie. Sceniczna zespołowość, zgranie i zaufanie, tym razem wybrzmiały jeszcze mocniej.
Aktorzy udźwignęli ten trudny i symboliczny materiał, po raz kolejny zatarli jakąkolwiek granicę między teatrem zawodowym a amatorskim. Druga prezentacja spektaklu dała przestrzeni na coś, czego brakuje podczas mocno napiętych i stresujących premier, czyli na dłuższą, szczerszą rozmowę z widownią. Tradycyjne już dyskusje po występach w ramach KKOFFeiny stały się okazją do wymiany myśli, opinii na temat spektaklu oraz zadawaniu pytań.
Po raz kolejny Teatr Ludzi Pracujących udowodnił, że mała scena potrafi wygenerować gigantyczne emocje.




Napisz komentarz
Komentarze