- Świętowaliśmy 50-lecie naszego miasta, wyjątkowy rok. To już jednak historia. Przed nami nowy rok - właściwie już rozpoczęty. Mamy uchwalony budżet, a budżet to pewien obraz tego, co będzie się działo w 2026 roku. Co nas czeka? Jak ten rok będzie wyglądał w porównaniu choćby do poprzedniego?
- Na pewno będzie to kolejny rok rozwojowy. Nie zatrzymujemy się - mimo że mieliśmy 50-lecie, w dalszym ciągu zmieniamy nasze miasto. Świadczą o tym inwestycje: na razie na poziomie 78 mln zł, a to jest naprawdę dużo. Nie ma co się jednak porównywać wprost, bo w tamtym roku było prawie 130 mln, ale to było ze względu na łącznik.
- Czyli wielka inwestycja miejska, która była dofinansowana w bardzo dużym stopniu?
- 80 % kosztów kwalifikowalnych było dofinansowane z ministerstwa.
- I to był wtedy rekordowy budżet inwestycyjny naszej gminy?
- Tak, to był rekordowy budżet. W zeszłym roku na inwestycje przeznaczyliśmy bardzo duże środki.
- Ale jeżeli „odejmiemy” łącznik - prawie 70 mln - to wychodzi, że 2026 też jest rozwojowy.
- Tak, jak najbardziej. I to jest na razie początek. Ja nie zakładam, że to jest koniec, bo w przyjętym budżecie, nie ma jeszcze uwzględnionych Funduszy Szwajcarskich. Najpierw musimy podpisać umowę, dopiero wtedy będziemy mogli te środki zaplanować. To oznacza, że program inwestycyjny i sam budżet będą większe i zadań też przybędzie.
- Fundusze Szwajcarskie — z tego co wiemy — są już w zasadzie pewne, dochodziły informacje, że jest zgoda. Ale czy to już jest sfinalizowane do końca?
- To jest bardzo skomplikowany i długi proces i jeszcze on trwa. Jesteśmy na liście gmin, które dostały te pieniądze. Musieliśmy uszczegółowić program, który złożyliśmy. Został on doprecyzowany. Trwały długie dyskusje na temat pomocy publicznej przy zakupach autobusów do MZK. W końcu doszliśmy do porozumienia z ministerstwem i zdecydowaliśmy się, że zrobimy to na netto, a nie na brutto — czyli VAT będziemy musieli dopłacać. Dokumenty zostały złożone w grudniu.
- Jaki będzie kolejny krok?
- Teraz będziemy czekać na wyznaczenie terminu podpisania umowy i wtedy możemy zrobić kolejny program inwestycyjny, który już będzie uwzględniał zadania z funduszy.
- O jakiej kwocie mówimy, jeśli chodzi o fundusze szwajcarskie?
- W sumie to jest w okolicach 80 mln zł.
- Czyli właściwie otrzymamy jakby drugi budżet inwestycyjny?
- Tak, tylko że to nie są jedynie „twarde” inwestycje. Dla przykładu powiem, że w Funduszu Szwajcarskim znalazły się m.in. przebudowa ronda w Koźlu czy ścieżka rowerowa między Cisową a Miejscem Kłodnickim, którą ma realizować powiat. Ale są też zadania „miękkie”. Zrealizowanych zostanie także bardzo dużo działań dla młodzieży, jak i dla seniorów.
- Czyli trochę jak kiedyś Fundusze Norweskie - twarde i miękkie, tylko proporcje inne?
- Tak. To nie jest tak, że my dostajemy 80 mln zł i wymyślamy sobie, co mamy zrobić. My mamy przygotowany program, który zyskał akceptację ekspertów szwajcarsko-polskich.
- Wspomniała Pani o budowie ronda w Koźlu. To interesuje mieszkańców, bo zmieni sposób poruszania się i wygląd tej części miasta. To rondo ma powstać przy Orlenie, tak?
- Tak. Rondo będzie z taką ścieżką rowerową aż do ulicy Karpackiej. Wąskim gardłem będzie most, bo tam nie zakładamy żadnej kładki - to by kosztowało ekstremalnie dużo. Na chwilę obecną będzie przejazd przez most na takich samych warunkach jak jest, ale do ulicy Karpackiej będzie podłączenie do ścieżki rowerowej.
- Czyli przejeżdżamy z tą inwestycją przez całą wyspę?
- Tak. Na Wyspie też będzie trochę zmian. Powstaną parkingi i już nie będziemy objeżdżać tego „skalniaczka”.
- Czyli z dwóch pasów otaczających „skalniak” zrobi się jeden?
- Będzie zrobiony jeden, ale dwukierunkowy. Planujemy w tym miejscu dodatkowe parkingi po to, żeby móc korzystać z nich, gdy wybieramy się na Wyspę, aby korzystać z przystani. Ludzie często parkują w Koźlu, a dużo osób chciałoby zaparkować blisko, a tam jest przestrzeń, którą można wykorzystać.
- Kiedy projekt będzie gotowy?
- Myślę, że w kwietniu, maju. My już ten projekt dawno zleciliśmy, nie czekaliśmy na Fundusze Szwajcarskie. Oczywiście potem trzeba będzie przeprowadzić konsultacje z mieszkańcami i wydaje mi się, że w tym roku jest szansa rozpocząć działania. Oczywiście jak dostaniemy wszystkie zgody i pozwolenia.
- A koszty?
- W Funduszach Szwajcarskich mamy zapisane 14 milionów, ale przypuszczam, że będzie trochę więcej.
- To będzie największa inwestycja infrastrukturalna?
- Infrastrukturalna - tak. Ale mamy też ulicę Błonie, którą już rozpoczęliśmy procedować. To jest ulica, która wydawała mi się, że jest krótka, a okazało się odwrotnie. W tej części Kłodnicy jest dużo domów. Już rozpoczęliśmy inwestycję i to będzie prawie 7,5 mln zł.
- Osiedlowa ulica - 7,5 mln?
- Tak, na osiedlu, ale bardzo długa. Tam będzie cała infrastruktura: oświetlenie, odwodnienie, sieci. Wszystko trzeba zrobić.
- Co jeszcze w budżecie?
- Poza Funduszami Szwajcarskimi spodziewam się także dużej liczby zadań pozornie drobnych na osiedlach, ale sumarycznie pochłaniających spore kwoty. Założyliśmy też 8 mln zł na kolejne ścieżki rowerowe, ale przypuszczam, że to będzie trochę więcej. Mam nadzieję, że w tym roku nie tylko rozpoczniemy, ale i skończymy ścieżkę przebiegającą przy śluzie Nowa Wieś, łącząca osiedle Blachownia z Piastów. To będzie ścieżka pieszo-rowerowa „przylepiona” do mostu, bo nie pozwolono nam położyć fundamentów na nową kładkę. Zabroniły nam Wody Polskie.
- Coś z infrastruktury sportowej?
- Na pewno będą dwie sale gimnastyczne przy szkołach podstawowych: „Dziewiątka” i w Rogach. Budowa trwa, już pieniądze poszły i jestem bardzo zadowolona, bo pozyskaliśmy 70% dofinansowania z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jak zaczynaliśmy, liczyłam na 40%, a tu 70%. To są pieniądze, które naprawdę robią różnicę.
- A projekty zielone?
- Są projekty w ramach partnerstwa na rzecz ochrony bioróżnorodności, czyli środki z Unii Europejskiej. To już się dzieje. W 2026 roku powinny ruszyć inwestycje w Parku Pojednania i w drugiej części zabytkowego parku w Sławięcicach. Później dojdzie jeszcze dendrologia, ale to chyba już w 2027 roku.
- Zniknie wreszcie ten „szkaradny mur” w Parku Pojednania?
- Mam nadzieję, że uda się to nam zrobić w ramach tej inwestycji. Czyli będziemy mieć większy park w Śródmieściu.
- Pani Prezydent, często pojawia się pytanie o mieszkania. Nie wspomina Pani nic o budowie nowego bloku. Dlaczego przez tyle lat nie udało się wybudować żadnego nowego budynku mieszkalnego?
- Po to stworzono SIM - Społeczną Inicjatywę Mieszkaniową. Ona miała wybudować prawie 200 mieszkań w Kędzierzynie-Koźlu.
- Ale to chyba nie idzie tak gładko?
- Nie idzie tak łatwo. Przyznam, że bardzo bierny był poprzedni prezes. Teraz mamy nowy zarząd i już rozpoczynają się pierwsze prace na ulicy Jasnej.
- Czyli to nie jest projekt „gdzieś tam w planach”?
- Nie, już się rozpoczęły działania. Nowa pani prezes jest bardzo aktywna i jest już pozwolenie na budowę. Teren został ogrodzony, rozpoczyna się wycinka, miasto udostępnia teren do składowania drewna. To się dzieje.
- Mieszkańcy pewnie zobaczą prace i będzie większe zainteresowanie.
- Też tak uważam. Powiem też uczciwie: ja nie byłam aktywna, jeśli chodzi o promowanie tych mieszkań. I mi to zarzucano, że mało jest chętnych. Ale ja nie widziałam perspektywy, bo z roku na rok nic się nie zmieniało. Dopiero teraz się ruszyło i wydaje mi się, że teraz możemy się już włączyć w promocję. To jest Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa i to oni będą oferowali te mieszkania - one są dla Kędzierzyna.
- Jest też program „Remont za mieszkanie”. Remontuje się własnym sumptem. To zasila rynek, ale w ramach istniejących budynków. Jak to wygląda w liczbach?
- W tamtym roku przekazaliśmy jako miasto 110 mieszkań. To jest tak, jakby powstały dwa bloki. To były mieszkania komunalne i socjalne: przekazaliśmy 67 lokali do zasiedlenia i podpisaliśmy 43 umowy przedwstępne na remont przez przyszłego najemcę.
- Czyli w mieszkalnictwie jednak sporo się dzieje?
- Tak. Widać, że prywatne inwestycje także są realizowane i to całkiem spore. Dużo buduje się w Cisowej, w Lenartowicach, w Blachowni. Te osiedla satelitarne rozwijają się najmocniej.
- Mówi się często: mieszkania i praca. Przejdźmy do pracy. Na Polu Południowym stoi wielka fabryka Eko Okien - imponująca, ale kiedy się tamtędy przejeżdża, to „hula wiatr”. Co się dzieje z tym inwestorem? Dlaczego produkcja nie rusza tak, jak zapowiadano?
- Powiem tak: prawie nie mamy kontaktu z właścicielem i trudno nam cokolwiek powiedzieć, co tam się dzieje. My sprzedaliśmy działkę w ramach strefy ekonomicznej i właściwie nie mamy już wpływu na to, co inwestor zrobi. Inwestor musiał zwrócić ulgi, które dostał.
- I zwrócił?
- Tak, zwrócił. Hala w tym momencie stoi praktycznie nieużywana i nie mamy pewności, jaka będzie przyszłość tego zakładu. Coś tam pewnie w którymś momencie zacznie się dziać — tak mówią „skowronki” - ale ja nie jestem kompetentna, żeby o tym przesądzać. To prywatny teren i prywatne decyzje.
- A Koreańczycy też będą musieli zwrócić „dodatki”?
- Koreańczycy też zwrócili.
- Dlaczego? Bo inwestycja nie poszła tak, jak chcieli?
- Jak mnie poinformowano: nie idzie sprzedaż aut elektrycznych tak, jak zakładali. Do tego planowana była technologia oparta na licie, a teraz pojawiają się nowe rozwiązania oparte na innych pierwiastkach. Ja nie mogę tego stwierdzić na pewno, ale wydaje mi się, że oni zmieniają technologię na zupełnie inną i muszą to wszystko sprawdzić. Słyszałam o sodzie, zamiast litu, ale co dokładnie będą robić - nie wiem.
- Czyli to nie jest tak, że oni się wycofują, tylko raczej „przestawiają” projekt?
Tak to rozumiem. Z tego, co wiem, technologia, którą mieli wcześniej, zrobiła się przestarzała. Działka jest teraz w dużej części niezagospodarowana, bo ją wyrównali, ale na dziś nie ma obaw, że całkowicie się wycofają i sprzedadzą teren komuś innemu.
- A gdyby sprzedali, to nowy inwestor wchodzi bez ograniczeń?
- Są ograniczenia z planu zagospodarowania. I tak musi być akceptacja, jeśli chodzi o pozwolenia. Póki co działka zostaje w rękach Koreańczyków. Mówili, że może ich spółka coś tam będzie budowała, ale na chwilę obecną nie mam informacji. Jedyna oficjalna informacja jest taka, że zmieniają technologię na bardziej „modną”, ekonomicznie lepszą. O sodzie słyszałam, ale nie od nich.
- Pani Prezydent, ten rok to też połowa Pani trzeciej kadencji. Ile to już lat?
- Jedenaście lat. I w tym roku mamy półmetek ostatniej kadencji.
- W Sejmie jest dyskusja o zniesieniu dwukadencyjności. Jak Pani się na to zapatruje? Jest Pani za ograniczeniem kadencyjności czy za tym, żeby decyzja była wyłącznie w rękach wyborców?
- Ja uważam, że tylko wyborcy powinni decydować o tym, czy dany włodarz jest dobry czy niedobry: czy mu przedłużyć kadencję, czy nie. I powiem jeszcze tak: jeśli dwukadencyjność ma objąć samorządowców, to niech obejmie też posłów, a nie że ktoś jest posłem 30 lat. Bo takie argumenty padały, że niektórzy włodarze są 30 lat — ale są też posłowie po 30 lat. Mamy demokrację i powinniśmy ją szanować. Niech to będzie decyzja mieszkańców, bo mieszkańcy są najbliżej i najlepiej widzą.
- Póki co przepisy wykluczają Pani start w kolejnych wyborach, ale gdyby się zmieniły - rozważałaby Pani ubieganie się o kolejną kadencję?
- Na razie mam dużo do roboty. Proszę mi zadać to pytanie za trzy lata.
- Czy w komitecie ludzie pytają o przyszłość? Bo komitet jest zbudowany wokół Pani osoby i nazwiska.
- Nie, nie pytają. Nie ma ludzi niezastąpionych. Za wcześnie jeszcze, żeby o wyborach rozmawiać. Rok 2026 będzie taki, że nie będzie żadnych wyborów - będzie spokój mam nadzieję i będziemy mogli realizować to, co założyliśmy. To będzie kolejny rok rozwojowy dla naszego miasta. Ja się cieszę, że możemy coś fajnego zrobić.
- Trudno nie zauważyć, że inwestycji przez te lata było dużo, miasto zmieniło się w wielu miejscach. Jak będzie wyglądać końcówka kadencji? Czy czeka nas jeszcze coś dużego?
- Na pewno takich inwestycji jak „Wodne Oko” już nie będziemy mieli, albo jak łącznik - bo to były naprawdę duże rzeczy. Ale musimy też pamiętać o mniejszych inwestycjach infrastrukturalnych. Poprawa warunków życia mieszkańców, choćby inwestycje w autobusy elektryczne - to może nie jest super spektakularne, ale zwiększa komfort życia w mieście.
- Czyli kierunek rozwojowy będzie podtrzymany do końca kadencji?
- Jeszcze mam dużo pomysłów i jeszcze mam trochę czasu, żeby je zrealizować.





















Napisz komentarz
Komentarze